• Wpisów:25
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 07:43
  • Licznik odwiedzin:5 037 / 864 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

25

Obudziłam się dziś z płaczem. Czuję się jak gówno, pocięłam się pierwszy raz od kilku miesięcy. Kurwa. Mam dziś 3 testy na które nic nie potrafię. Jestem ostatnio beznadziejna, najchętniej wróciłabym do łóżka i nie wychodziła stamtąd przez najbliższe kilka dni. Cały czas bardzo ciągnie mnie do słodkiego.

bilans:


spalone:

Mam ochotę dziś rzucać kurwami na prawo i lewo.
  • awatar Gość: ileś na tym zarciu przytyto? 84 kg wagi? Więcej? Ojej A choróbska już się ujawnił? Wszystkie z autoagresji czy tylko niektóre?
  • awatar Gość: ty ileś teraz przytyto? 84 kg?
  • awatar Gość: ło ale ty żeś tu karyniła, szok i niedowierzanie. Ciekawe kiedy ty wreszcie dorośniesz? Zrób no co ze sobą wreszcie bo beka i wstyd :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

24

Wybaczcie, zawalałam cały tydzień. Teraz znowu mam siłę do działania. Mam nadzieję, że tak zostanie znowu przez dłuższy czas. Waga: 60,9kg. Najchętniej podjęłabym się jakieś diety, innej niż ograniczanie kcal. Coś przykładowo same banany przez 3 dni. Chętnie posłucham Waszych propozycji!

bilans:
-chrupkie (57)
-kotlet warzywny (110)
-keczup (35)
-jajko (70)
-warzywa (40)
-naleśnik (138)

spalone:
-joga (-200)
-chodzenia (-180)
  • awatar Civil: Dwu tygodniowa biała dieta: Jesz jedynie białe pokarmy jak: jogurty, twarogi, twarogi grani, mleko, ryż, jasne owoce. 2 tygodnie na tym byłam i wspominam dobrze
  • awatar GiaLexi46: laaaaaadnieeeee! ♥
  • awatar furious_asia: ja kiedyś byłam na diecie jabłkowej, tzn. praktycznie same jabłka, w dowolnej ilości przez cały dzień. Jeśli chodzi o wagę to spadła, ale jak zaczęłam jesc normalnie to wróciła. Niestety jedyne co mozna zrobic to ograniczyc te cholerne kalorie i cwiczyc... :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

23

Achh.. ale jestem zjebana. Przez to obżarstwo ważę 60,4kg. Znowu 6. Jestem na siebie niesamowicie zła, ale dobra- wracam do działania. Dziś mam wolny dzień więc załatwię kilka spraw. Ojciec wczoraj oddał mi kasę: 120zł więcej + 50zł na bilet. Kocham tatuśka. A mama stwierdziła, że będę płacić Jej z tego procenty, za to, że nie sprzeda mnie, iż wszędzie chodzę na pieszo i nie wykupuję miesięcznego :D.
Wczoraj dowiedziałam się też, że.. mój były mnie zdradza. W sensie, ma na pieńku z jakimś kolesiem. Byłym kolesiem pieprzonej kasjerki, która zawsze była dla mnie zagrożeniem. Więc jednak coś ich łączy. No cóż, mam nadzieję, że dostanie w ryj. Powiedzmy, że dziś w miarę się wyspałam.. No i dostałam 3 z kartkówki z matmy! I zastanawiam się, czy naprawdę można tak dużo spalić.. chodząc? o.O
Iiii.. gdy będę w Krakowie na tatuażu, to mam randkę! :D
Śniadanie po części zwymiotowałam, bardzo źle się czułam.

bilans:
-chrupkie (38)
-pomidor (25)
-kanapkowy (50)
-drożdżówka (170)
-zupa (140)
-bułka (270)


spalone:
-spacer (-500)
-sprzątanie (-130)
-wyszywanie (-130)
  • awatar GiaLexi46: nie jestes zjebana tylko bedziesz miała okres, to norma, chyba wszystkie tak mamy. nie stresuj sie. bedzie dobrze :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

22

Wczoraj mega zawaliłam. Obżerałam się cały wieczór i pół nocy. Paczka ciastek, lody, jajecznica, 3 piwa, batony, masakra.. Nienawidzę siebie za to, ale chętnie bym to kurwa powtórzyła. Taka świnia ze mnie. Dziś udało mi się jeszcze nie zjebać- a za to sporo spalić. Resztę spalonych kalorii dodam jak wrócę po jodze.


bilans:
-zupa (130)
-Activia (130)
-parówka (90)
-2 bułki (420)
-kanapkowy (100)
-pomidor (30)

spalone:
-joga (-150)
-spacer 20km (-600)


razem: 900-750=150kcal
  • awatar 47kg: Jest dobrze, nie poddawaj się!
  • awatar GiaLexi46: nie rozumiem po co to narzekanie dupko! super ci dziś idzie! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

21

Waga: 59,7kg
Kuuurczę, dwa dni obżarstwa i waga wskoczyła o ponad kilo. 2 Dulcobisy już nie działają, ale boję się zwiększyć dawkę. To nie wróży nic dobrego. Dziś się mierzyłam. Szyja bez zmian. Biust, pas -1cm, udo -2cm (!), łydka -0,5cm. Jestem zadowolona.
Na obiad zjem pewnie chrupie z jajkiem i pomidorem.
Dziś widzę się też z byłym. Muszę wyglądać mega dobrze. Niech widzi co stracił. W ogóle nie mam ochoty iść do szkoły, mam test z chemii i kompletnie się nie uczyłam. Do dupy jestem. Dobrze, że piątek będę miała wolny. Teraz lecę pod prysznic. Płatki kukurydziane wczoraj się skończyły - mam nadzieję, że to wróży brak napadu dziś. Kolejnego nie zniosę, pewnie skończyłby się rzyganiem. Widzę jak tyję w oczach. -.-
No i nie wiem jak tego dokonam, ale do pobytu w Krakowie muszę schudnąć maksymalnie dużo, żeby po tych kilku dniach nie zobaczyć znowu 6 z przodu..

bilans:
-chrupkie (97)
-jajko (70)
-pomidor (25)
-budyń (168)
-parówka (90)
-keczup/musztarda (50)

spalone:
-spacer (-180)

Razem 500-180=320kcal
  • awatar Talona: @GiaLexi46: mam tylko dwie biologie, a nauczycielka idzie na wyklad :3
  • awatar GiaLexi46: ten kilogram szybko zniknie jak wrócisz do dietki i wgl, także się nie martw dupko :* czemu w pt nie masz szkoły? :o
  • awatar MojaNajlepszaWersja: Odstaw ten Dulcobis. Waga wtedy pewnie spadła bo się chwilowo odwodniłaś przez biegunkę a teraz wróciło. To błędne koło. Może zacznij jeść lżej ale regularnie żeby zacząć spalać tłuszcz. Będę trzymać kciuki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

20

Waga nieźle wzrosła (Dulcobis nie zadziałał, a wczoraj żarłam), ale nie bardzo się tym przejmuję, bo dałam sobie przecież na to zezwolenie. Zjadłam pół paczki ciastek, banany, dwie pełne, wielkie miski z płatkami i mlekiem, dużo kanapek na kolację, żałowałam tylko dlatego, że potem nie mogłam się ruszyć. Ale poza tym - żadnych wyrzutów sumienia. Dziś postaram się nie przekroczyć 400kcal, bo jutro ważenie i mierzenie. No i jutro też widzę się z byłym - muszę wyglądać jak milion dolarów i mieć płaski brzuszek- w miarę możliwości oczywiście. Postaram się dziś ogarnąć jakieś ćwiczenia po szkole.


bilans:
-naleśnik (138)
-makaron (13)
-sos (190)
-warzywa (50)
-3 chrupkie (60)
-kanapkowy (40)


spalone:
-spacer (-200)


Razem: 493-200=993kcal+zawaliłam. Płatki z mlekiem (700kcal?).....
 

 

19

Waga: 58,3kg.
W zasadzie to dziś nie mam Wam nic do powiedzenia. Rano było mi nieziemsko słabo, zapiłam to wodą i zmotywowałam się żeby wrócić do domu pieszo. Jestem niewyspana i padnięta. Czas na kilka rundek w Lola, potem może położę się spać i jakoś zleci. Wczoraj w pracy dowiedziałam się od klienta że schudłam i wyglądam świetnie, ale że mam nie przesadzić. Myślę, że przed jogą zjem trochę więcej czegoś, żeby w ogóle mieć siłę tam pójść.

edit. Możliwe, że dziś nie będę liczyła kalorii, bo postanowiłam nie iść na jogę i posiedzieć z mamą w domu, która w końcu ma wolne. Może zjemy jakąś fajną, wypasioną kolacje, czy coś. Wybaczcie, po prostu meeega za nią tęsknię! Od ponad miesiąca siedzi po 12h dziennie w pracy i najczęściej po prostu się mijamy w domu.
Także.. cheat day, i mega się z tego cieszę <3
 

 

18

Waga: 58,5kg. C22H19NO4 - tak nazywa się moja nowa, dietetyczna miłość. Bisakodyl, Dulcobis, ach. Obudziłam się dziś rano jako słoń, a z kibla wyszłam jako motyl. Ja wiem, że woda ze mnie spada i w ogóle, ale i tak się mega cieszę z wagi.
Od samego rana jest mi dziś słabo, mam mdłości. Przesadzam z tabaką i kawą (wczoraj wypiłam 3, mocne). Ale bez tego bym nie funkcjonowała. Zaraz chyba zjem śniadanie, co by jakoś lepiej mi się żyło. Ale najpierw dopiję kawkę i zagram w lola. Każda minuta zwlekania do jedzenia przedłuża uczucie sytości po jedzeniu.
Wczorajszą bułkę jadłam chyba 20min, haha. Tak, ja. Ja, która miewa refluksy, bo wszystko połyka bez gryzienia. Nie wiem też co na obiad. Placki z cukinii? Spaghetti? Uch, ciężki wybór. Dziś do pracy na szczęście na 18. Może uda mi się trochę pouczyć. Do pracy wolałabym już dziś nic nie brać do jedzenia, ale przez to rano pewnie nie miałabym sił wstać z łóżka ._. No i cycki tracę. Czemu cycki, a nie uda?
No i mamy tu jakiś graczy w League of Legends? ;>


bilans:
-chleb (80)
-serek (35)
-warzywa (75)
-placki z cukinii (110)
-naleśnik (138)
-pieczywo (99)

spalone:
-praca (-370)
-zakupy (-180)

razem: 536-550=-14kcal (wow)
  • awatar Czerwona Frytka: Nie,paste kupilam w biedronce. Ma 45g i 171kcal w jednej porcji. A ty zostaw ten głupi dulcobis;-;
  • awatar εïз Skinny_Butterfly εïз: To jest najgorsze mi też z cycków zeszło i z dupy ale uda... nie dają się tak łatwo. Powodzenia!
  • awatar GiaLexi46: udusze cie za ten dulkobis ughhh :/ hej ja mogę oddac ci cale moje cycki! serio to jest jedno z moich top miejsc w których chce schudnąć - cycki i uda to moje serio takie top
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

17

Waga: 59.4kg. Wowowow, w końcu schudłam. Wczoraj wzięłam dwa Dulcobisy, ale żeby zrobić cokolwiek w toalecie musiałam dołożyć jeszcze czopka glicerynowego. Efektu i tak praktycznie nie było, tak jakbym miała puste jelita.
Wczoraj zamówiłam L-karnitynę, mam kurację na 90 dni. Myślę, że we wtorek/środę powinna dojść. Wiem, że nie ma dziś środy, gdzie powinnam się mierzyć, ale dziś to zrobiłam i znowu praktycznie ze wszystkich obwodów -1cm. Najgorzej mam z łydkami. Mimo tego, że dużo chodzę - z nich nic nie spada.. Może joga dwa razy w tygodniu coś pomoże - zaczynam od poniedziałku. Tata dziś rano mnie obudził czy pożyczę Mu 4 stówki, jasne - pożyczyłam. Wiecie co w Nim jest fajnego? Że odda mi stówę więcej :D. Idę dziś do pracy na jakieś 6-8h. Wezmę tam chyba budyń, pomarańczę, może fasolkę szparagową. Z nudy zapycham się tam herbatami, piję je hektolitrami. Jutro natomiast do pracy idę od popołudnia, co oznacza że będę tam siedzieć do tej 23, czasami zdarza się dłużej. Średnio mi się to widzi, bo mam do szkoły na 8, ale lubię pieniądze. Poświęcę się dla nich! No i muszę siedzieć z szefową, która zawsze gapi mi się na ręce. Bywa to wkurzające, mam nadzieję, że coś jej wyskoczy i będzie musiała chociaż na chwilę zostawić mnie samą.
Macie Snapy? Myślałam nad założeniem takiego, gdzie będę mogła pokazywać żarcie. Chociaż ostatnio nie każde moje żarcie jest ciekawe, od kilku dni totalnie nic nie ugotowałam (poza wodą na herbatę i kawkę, czy smażeniem (raczej też gotowaniem, bo na wodzie) jajecznicy. Mama w poniedziałek ma wolne, to wtedy będę musiała się poświęcić i coś ugotować, albo poprosić ją żeby coś zrobiła, byśmy w końcu mogły zjeść obiad razem. Podoba mi się to, że mama w moim odżywaniu na razie nie dostrzega niczego złego. Wczoraj po zakupach (makaron zero, nowy słodzik, napoje zero) powiedziała tylko "ale Ty się teraz na bogato odżywiasz" (makaron 10zł:D). I to chyba pierwszy miesiąc w którym totalnie nie narzekam na brak pieniędzy. Ach, zero wychodzenia na piwko, zero wychodzenia do restauracji! <3 Chociaż wczoraj powiedziałam tacie, że miło gdyby zabrał mnie do restauracji, którą teraz remontuje. Tego dnia nie liczyłabym kalorii. Tak samo jak nie zamierzam liczyć, za miesiąc podczas całego pobytu w Krakowie - zamierzam się upić z wujkiem, zjeść Jego cudowne czeko-hałwowe ciasto, iść na Vegaba.


bilans:
-budyń (145)
-bułka (220)
-serek (40)
-warzywa (20)
-naleśnik (138)

spalone:
-praca /wpisałam 6h jako biurowa-siedząca/ (-400)
-zakupy (100)


Razem: 563-500=63kcal
Na zakończenie, macie moich ukochanych. Czyż nie są słodcy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

16

Waga się utrzymuje, całkiem mnie to cieszy. Poszłam dziś pod prysznic, spojrzałam w lustro i wow. Naprawdę widać, że w talii jest mnie mniej i brzuch też robi się płaski! Dziś po szkolę skoczę do M1. Idę polować na L-karnitynę, chyba że znajdę jakąś naprawdę opłacalną w necie. Dulcobis robi swoje, witaminę C też łykam. Zauważyłam duże podobieństwo do mojego bulimicznego stanu - nie jadłam wcale dużo, ale opychałam się tabletkami na potęgę..
Od poniedziałku joga dwa razy w tyg. Haha, ciekawe jak ja na to wszystko wyrobię z kasą! Dobrze, że mam pracę. Liczę, że przez weekend wpadnie mi ponad stówka, co powinno wystarczyć do kolejnego tygodnia. Chciałabym w tym miesiącu też odłożyć coś dodatkowego na tatuaż. A w następnym tyg może zagadam do Adama (chłopak mojej nauczycielki jogi) o to by zrobił mi tatuaż: znaczek Vegaba! Myślę też nad jakimś tatuażem związanym właśnie z ED. W sensie nie jakiś thinspiracyjny, tylko to był naprawdę ogromny shit w moim życiu. Coś, co będzie mi o tym przypominać i otrzeźwiać tygodnie takie jak te - ED to nie tylko niska waga, ale brak przyjaciół i rodziny, a także uzależnienia. Pamiętajcie o tym!

SZCZĘŚLIWE tattoo INFO: Za równy miesiąc będę w Krakowie na pierwszej sesji mojego upragnionego tatuażu! <3 Niedawno jak przyłożyłam sobie linijkę do uda to okazało się, że w sumie zajmie niemal całe.. :D


bilans:
-tatar z buraka (70)
-kaszka manna (181)
-2 jajka (140)
-szczypiorek, pieczarki, pietruszka, pomidor (40)
-kromka chleba (60)
-jabłko (85)


spalone:
-spacer (-200)


razem: 576-200=376kcal
  • awatar Talona: @litt3n: ok. 20cm długości do tego pewnie też będzie dosyć szeroki, ale tego nie ustalałam z tatuatorką :D a masz już jakieś pomysły?
  • awatar litt3n: Jak duży będzie Twój tatuaż? Też będę robić niedługo tylko cały czas szukam odpowiednich motywów, hmm Trzymaj się tam!
  • awatar aya46: ja tez będę robic tatuaż! powodzenia piekna! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

15

waga: 59,7kg
Kurde, jakoś zawalam tę dietę teraz. Wszystko przez to, że mama kupuje kajzerki, nie umiem się oprzeć świeżym bułeczką na kolację. Boję się, że dziś Daga na jogę upiecze jakieś ciasto, czasami ma takie odpały, a przecież jest Tłusty Czwartek. Czuję się coraz grubsza, jest mi z tym źle. Nawet bardzo. Zamówienie niskokalorycznych smakołyków nieco mnie zawiodło. Dip jest okrooopny, czuć sodę [prawdopodobnie przez dużą ilość benzoesenu sodu (niedawno na chemii przerabiałam ten związek, sam syf xD)]. Bolero też takie średnie, Cola Zero jest zdecydowanie lepsza. Na obiad przetestuję makaron. W razie gdyby był nie dobry - zamaskuję smak kochanymi pieczarkami. Na stałe wracam do Dulcobisów, chociaż jestem zdruzgotana, bo jedna tabletka daje średni efekt. Nie wiem, czy chciałabym wrócić do stanu sprzed kilku lat: często nawet dwa razy w miesiącu lądowałam w szpitalu z odwodnienia. Często myślę też o wymiotach.
Cześć bulimio, wiedziałam, że jeszcze jeszcze kiedyś się spotkamy! Straciłam też motywację do nauki, najchętniej całymi dniami bym zamulała. Czekam na weekend, bo praca. Trochę zarobię, ale wcale nie mam ochoty tam iść. Bilans potem, spalone od razu podliczyłam, bo wiem ile mniej więcej wszystko zajmie mi czasu. Zamierzam przejść dziś 15km. Kalorie spalone ze spaceru zaniżyłam, bo mimo mojego szybkiego tępa nie wydaje mi się, że to spala ponad 400kcal. W związku z tym, że bilans wyszedł ładny, może skuszę się na spacer do "specjalistycznej cukierni" gdzie mają rzeczy fit, bezglut., czasami wegańskie. Skusiłabym się na jakąś wegańską babeczkę. Idę też do koleżanki, rzadko się widujemy, to coś do kawki by się przydało. Coś, co będę miała pod kontrolą.


bilans:
-cudowny, przepyszny makaron (7)
-Day Up (też dzisiejsze, pyszne odkrycie) (70)
-papryka (30)
-pieczarki (10)
-cebula (20)
-łyżka przecieru (50)
-wegańska babeczka (400-zawyżone dla bezpieczeństwa)
-ogórek kiszony (15)

spalone:
-spacer (-300)
-joga (-200)


razem:
602-500=92kcal
  • awatar Talona: @Civil: właśnie mam cola z wiśnią i dałam do gazowanej. Dziś brzoskwiniową herbatę będę próbować do niegazowanej :D
  • awatar Civil: Bilans świetny! Ja polecam syropy z WK 0 kcal - moim zdaniem smak super, zwłaszcza tiramisu! Owocowych nie polecam - lepiej zblendować np truskawki. Bolero tez lubię pić - jednak z wodą gazowaną. Wypróbuj! :)
  • awatar Talona: @aya46: ahh, zawsze jestem przy niej jak je kolację.. więc nie wiem, muszę jakoś probówać. Poza tym jedzenie kolacji przy Niej, pokazuje Jej że jem normalnie @litt3n: Pooooolecam!! Naprawdę warto, o ile ma się dobrego nauczyciela - moja bardzo motywuje, wymaga i nie prowadzi typowej, nudnej jogi ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

14

Waga wzrasta, za to centymetry lecą w dół. Zaopatrzę się dziś w Dulcobis, byłam od tego gówna uzależniona przez półtorej roku, ale czas wrócić do starych nawyków. Nie zamierzam poddać się z dietą. Chciałabym też zacząć nie jeść po 19. Chociaż to ciężkie, bo mama wraca z pracy o 20, a wspólne kolacje to coś, co kocham. Między innymi dlatego wczoraj zjadłam ponadprogramową bułkę -.-
Dziś przyjdzie mój krem czekoladowy, wpieprzę od razu cały! <3 Bilans i reszta potem. Nie nauczyłam się na chemię, jestem przegrana. Mam też etap inwestowania w siebie: joga, angielski. Myślę nad jeszcze jednymi zajęciami, tylko co. Więcej jogi? Pool dance? Halo, halo. Może jesteście w stanie doradzić coś, co nie jest siłownią? (Z drugiej strony, poszłabym na siłownię, ale tylko i wyłącznie dla rowerka - co nie opłaca się, bo pogoda coraz lepsza <3)
Jecie jutro pączki?


Bilans:
-4 jajka (290)
-pomidor (30)
-pieczarka (20)
-kajzerka (190)


Spalone:
-spacer (-200)


Razem: 540-200=340kcal

Info: dip czekoladowy z guiltfree jest tragiczny!
  • awatar 47kg: Pączki? O, nie. A jeżeli ktoś mi już wepchnie jednego do ust, to cały dzień będę ćwiczyć, żeby to spalić. Gratuluję coraz mniejszych obwodów, to sukces :)
  • awatar aya46: zumbaaaaaa! tańczyłam 4 lata a przez ostatni rok byłam instruktorka, baardzo bardzo polecam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

13

Waga z rana: 59,3kg jednak nie cieszę się tym za bardzo, bo to dzięki Dulcobisowi i czopku glicerynowemu. Jutro mierzenie, zobaczymy czy coś się zmieniło. Dziś nie poszłam do szkoły, bo w nocy przez kilka godzin dusiłam się kaszlem. Nie wiem o co chodzi, ale gdy biorę głęboki wdech to mnie dusi i muszę kaszleć o.O
Dziś powinny przyjść moje cudowne rzeczy bez kalorii, a wtedy planuję zrobić fit ciasto, przełożone kremem czekoladowym <3


bilans:
-zupa: pieczarki, ziemniak, włoszczyzna, przyprawy (100)
-budyń (176)
-jabłko (90)
-kajzerka z pomidorem (250)

spalone:
-dłuuuugi spacer (-200)


razem: 626-200=426kcal aleee zawaliłam tą bułką. Ale nie umiałam wytrzymać..
  • awatar Talona: @Morning Person ♡: nie lubię masła orzechowego :D
  • awatar Morning Person ♡: Z guiltfree polecam Ci pb2 odtłuszczone masło orzechowe w proszku. 80% mniej tłuszczu :D
  • awatar Talona: Znaczy guiltfree
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

12

A więc zacznę od tego, że jest chujowo. Waga rano pokazała 60kg. Znowu. Nie wiem czego to kwestia, jestem tym trochę przerażona. Postanowiłam za to dziś jeść normalnie, jak człowiek. Bałam się, że w sklepie narodzi się to w napad, bo patrzyłam na chipsy, batony, czekolady, ciasta.. Jednak ilość kalorii na 100g trochę mnie przeraziła, więc ostatecznie wyszłam z tym, z czym planowałam (no dobra, nie planowałam Pepsi Light, ale była z przeceny :D). Chciałabym też nie przekroczyć 1500kcal. W bilans od razu wpisuję kolacje. Ten dzień obżarstwa, mimo wyrzutów sumienia jest takim dniem testowym - liczę, że to podkręci mi metabolizm. Jeśli nie, to trudno. Wtedy się poddaję, bo nie wiem już co robić żeby chudnąć. Wciskam w siebie witaminę C, pierz cayenne, jem mało, a tu nic. Mimo, że nauczycielka etyki powiedziała, że schudłam (nie widziała mnie 2 tygodnie). Zastanawiam się, czy jest możliwe chudnięcie z wyglądu, ale stojąca waga w miejscu? ._.
Wczoraj też dowiedziałam się, że pracę mam na pewno. Następny weekend robię po 6-8h w oba dni. Fajnie, bo praca jest lajtowa, a wpada dużo wypłaty (docelowo będę miała 10zł/h właściwie za siedzenie na dupie, bo ruch zdarza się naprawdę rzadko) + napiwki (od dobrych klientów, dochodzi do 30zł :O).
Jutro chyba odpuszczę sobie szkołę, nie mam sił się uczyć. Chcę spać, ale nie potrafię zasnąć. Na noc wezmę też jeden Dulcobis, tak dla zasady. Bez tego miałabym całą noc bez snu.


bilans:
-pizza (520)
-drożdżówka z budyniem (296)
-pół mozzarelli light (86)
-twaróg chudy (108)
-bułka sojowa (290)
-pomidor (20)


spalone:
-różne aktywności (-300)


razem: 1320-300=1020kcal
  • awatar aya46: czasem trzeba sobie pozwolić, na pewno waga niedługo ruszy, cierpliwości kochana!
  • awatar 47kg: @Talona: Miałam na myśli drożdżówkę oraz pizzę. Odnoszę się do dzisiaj, nie do tygodnia :)
  • awatar Talona: @47kg: Warzywa, które jadłam przez całe bite 2 tygodnie to śmieci? :D wczoraj zdarzył mi się jedynie wyskok z batonem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

11

Chciałam cheat day, ale waga nie spadła. A wręcz pokazała 60,1kg, ale potem gdy zaczęłam ustawiać wagę w całym domu i wchodzić na nią wróciło do 59,8kg. Postaram się za niedługo wejść na wagę, która oblicza procent tłuszczu itp. Myślę, że będzie jeszcze dokładniejsza niż moja. Z niecierpliwością czekam też na wizytę u ginekologa, żeby wziąć się za leczenie swoich policystycznych jajników, bo one też są przyczyną braku efektów w odchudzaniu. Jestem trochę załamana. Jeśli jutro nie schudnę chociaż 100g to jest po mnie. Zaćpam się chyba i przez następne kilka dni nie wyjdę z łóżka.. W ogóle nie wierzę, że kiedyś chudłam z taką łatwością.. Tak bardzo chcę zjeść tego batona, że chyba to poczynię. Milky Way ma tylko 100kcal, a zasłodzi mnie na śmierć. Planuję dziś dużo (2,5l) wody i sporo zielonej herbaty przez cały dzień, a zaraz kawa.
Czeka mnie teraz posiedzenie z matmą, potem makijaż, praca, zadanie z polskiego i jeszcze chciałam posprzątać szafy (tak, szafy. Jestem tylko kobietą, która ma malutki pokój, a w nim dwie, pełne po brzegi szafy.. Nie mam w czym chodzić :))

bilans:
-jabłko (90)
-placki z cukinii (220)
-Milky Way (100)


spalone:
-1,5h sprzątanie (-280)
-6h praca (-300)
razem:
410-280=-270kcal
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Stało się. Pierwszy raz od 3 lat. Dokonałam tego.
Waga z rana: 59,8kg!
Jak to piszę to płaczę. Mam ochotę przekazać tę informację każdemu człowiekowi, który stąpa po ziemi. Nawet nie wiecie jakie to było dla mnie ważne! Szczególnie, że moja najwyższa w życiu waga była nadwagą. A to magiczne "5" oznacza dla mnie wagę idealną, bo prawda jest taka, że gdy byłam zdrowa, ale trochę schudłam i ważyłam 52kg to właśnie wtedy czułam się najlepiej. To jest kurwa niesamowite :O
Wczoraj miałam ochotę na 3Bita, ale zjadłam porcję kisielu dla 4 osób - 120kcal, ale nie polecam. Nawet ze stewią był okropnie kwaśny. Dziś nie mogę się zdecydować pomiędzy cukinią w cieście, a makaronem. No i cholernie zjadłabym coś słodkiego. Popatrzę co tam jest w sklepie.. bo należy mi się, nie? :D Zastanawiam się, czy dziś przypadkowo nie zjebię, bo w soboty mamy zawsze duże zakupy, na których trafia wiele fajnych rzeczy do koszyka.. uh, obym była twarda!
Założyłam sobie wczoraj folder z Thinspo. Ludzie są tacy piękni ._. A ja wmawiam sobie, że jak schudnę i zrobić więcej tatuaży, to też taka będę :D
Zaraz lecę do używanego na zakupy. Pragną mi się jakieś fajne spodnie i leginsy na jogę.
Macie jakiś sposób na ból głowy od głodu?


bilans:
-papryka (20)
-pieczarki (25)
-cukinia (22)
-kasza jęczmienna (127)
-bułka wiejska (215)
-jajko (70)
-pomidor (15)
-ser (85)

spalone:
-ogólne aktywności typu zakupy, spacer (-220)
-praca (-300)


razem: 579-520=59kcal

Myślicie, że jeśli jutro zjadłabym koło 1500kcal to przytyję? Mam ochotę na toooosty :(
  • awatar La Aristocrat: @Talona: Ja staram się chudnąć w miarę rozsądnie i bezpiecznie jakkolwiek to nie brzmi (max 900 kcal na dzień) i trwa to dłużej, ale widzę że psychika mi lepiej działa. Nie mam takich schiz jak w czasie anorektycznego trybu życia. Nie zależy mi na natychmiastowym efekcie ale bardziej na rozsądnym odchudzaniu właśnie. Nie chcę by mnie zamknięto ponownie, chociaż pewnie gdy osiągnę 35 kilo znowu tam trafię... Cóż trzeba się liczyć z konsekwencjami
  • awatar Talona: @smajlej: dasz radę!
  • awatar smajlej: gratuluje! Sama nie mogę doczekać się 5 z przodu :D ale jeszcze 5kg przede mną :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
znalazłam teraz coś takiego, może się wam przyda: http://www.losertown.org/eats/cal.php kalkulator oblicza kiedy prawdopodobnie osiągniecie swoją wymarzoną wagę jedząc daną liczbę kcal ;)

Możecie mi powiedzieć czy za dużo od siebie wymagam? Waga z rana: 60kg. Tak cholernie liczyłam na tą 5 z przodu!! Wciągnęłam kreski z tabaki na 1/4 mojego biurka żeby zrzucić z siebie zbędny balast z żarcia, a tu nic. 60. Niby to pierwszy cel osiągnięty, ale prawda jest taka że ucieszę się z niego dopiero wtedy, kiedy będzie to 59,9kg.. Nie po to się głodzę, żeby nie mieć z tego żadnych efektów -.- To tylko 700gram w 2 dni, a kiedyś schudłabym już kilo. Co jest teraz nie tak? Organizm jakoś stara się bronić, bo już wie co go czeka?
Jest mi dziś okropnie smutno, bo kiedy zaczynałam swoją pierwszą dietę (wtedy też od razu miałam zdiagnozowane zaburzenia odżywiania) 7 lat temu - zaczynałam z wagą 55kg. I pamiętam ile to chudnięcie zajmowało mi czasu. A teraz, gdy zaczynałam z tym prawie 64kg zajmie mi to kilka razy dłużej. A coraz trudniej jest mi powstrzymać ból brzucha z głodu. Bo z ochotą na coś jakoś staram sobie radzić.. Macie jakieś sposoby na to odczuwanie głodu? Mnie na trochę pomaga Pepsi max, albo kawa, ale i tak szybko to wraca. Mój organizm naprawdę stara się w różnoraki sposób powiedzieć "nie głodź się, nie chcę znów przez to przechodzić!". Ale mój mózg chce.
Wczoraj trochę popisałam z byłym. Napisał mi, że zmieniłam się. Chodziło Mu o pozytywne znaczenie tego słowa: chodzę na jogę, gdzie prawie staję na głowie, staram się w szkole. W zasadzie nauczycielka angielskiego też ostatnio powiedziała mi że mnie nie poznaje. A mama? Od mamy też to usłyszałam chociaż w trochę inny sposób: "Sonia! Zaczęłaś pić parzoną kawę - dorastasz! Jestem z Ciebie dumna!":D Ogólnie to na mamę zawsze mogę liczyć, kocham Ją. Dziś po szkole pójdę na jakieś zakupy, a potem planuję wypasiony obiad. Pizza na spodzie brokułowym! Od razu tu podliczę kalorie. Nie zamierzam dziś się ruszać, bo nie mam na to za bardzo sił. I trochę straciłam motywację, bo mimo że chodzę po 15km dziennie, to kurwa na wadze nie ma efektu!!!
Co do bilansu to może uda mi się zamienić jajko na coś mniej kalorycznego.

bilans:
-brokuł (78)
-otręby (14)
-jajko (71)
-przyprawy (10)
-papryka (14)
-pieczarki (11)
-mozzarella (86)
-przecier 5 łyżeczek (42)
-pomidor (15)
-kisiel (120)



spalone:
-zakupy, spacer (-140)


razem: 441-140=321
  • awatar La Aristocrat: Też dziś pisałem z byłym, ale u mnie się to kończy raczej napadem wielogodzinnego płaczu. Niby R. zerwał z G. ale w moich oczach wciąż pozostanie tym samym chujem, który na moich oczach mnie zdradził i przez którego w to wpadłem. Nienawidzę skurwysyna i nienawidzę mojego ED jeśli mam być szczery. Ale nie pozbędę się ED i wspomnień. Pieprzonych wspomnień o R. Wtedy byłem normalnym gościem, który nawet nie zdawał sobie sprawy ze swoich braków. Miłość wykańcza. I powoduje zaburzenia.
  • awatar Talona: @litt3n: no kawa jest spoko, ale właśnie pomaga tylko na jakiś czas, więc u mnie kończy się na 3 dziennie czasami
  • awatar Talona: @aya46: u mnie taki ratunek to właśnie tabaka xD wciągam kilogramami ._.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Waga z rana: 60,3kg.
Jestem już tak blisko pierwszego celu! Nie mogę doczekać się jutra, bo dziś mam dosyć aktywny dzień, więc na pewno będzie to 5 z przodu. Będę wtedy najszczęśliwsza! Zjem dziś na obiad jakąś porządną jajecznicę, jak tylko kupię jakąś smaczną, sojową bułkę. Inaczej chyba padłabym na jodze, a zamierzam też wrócić piechotą ze szkoły (na jogę też chciałabym iść piechotą, a jest to spory kawałek). Dziś w nocy też trochę poćwiczyłam ten swój angielski - list na dwie strony w Wordzie. I wiecie co? Jestem w ciul dumna! Stawiam, że mam jakieś dwa bezokoliczniki (zapomniałam czasami dodać your), użyłam jednego przysłowia które nie występuje w angielskim (ale w zamierzonym celu - żeby było odczytane dosłownie i podkreśliłam, że to polskie przysłowie), no i pewnie nie dałam wielu the, a, an, ale to nie jest istotna rzecz. Jestem z siebie dumna! Zobaczymy jak pójdzie mi kartkówka z angielskiego, trzymajcie kciuki.
Iiiii.. bardzo chciałam podziękować Wam za wsparcie i za to, że we mnie wierzycie. To naprawdę pomaga i daje kopa!


bilans:
-jajecznica (141)
-2 bułki sojowe z pomidorem (580)

spalone:
-60 min joga (-155)
-2h spacer (-300)


razem:
721-455=265kcal
Pozwoliłam sobie dziś na więcej, bo padłabym na jodze. Wierzcie mi lub nie - na jodze z moją nauczycielką naprawdę idzie się spocić!
Jeszcze wieczorem dopiszę spacer, bo idę i wracam pieszo.

EEj ludzie, właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że w 5 dni schudłam te prawie 3kg, bo we dwa się obżarałam, wowwow
 

 
A więc nadszedł ten dzień: 7 dzień diety. Zrobiłam małe podsumowanie:
szyja: -1cm
biust: -1cm
talia: -3cm
pas: -3cm
udo: -1cm
łydka: 38cm (wcześniej nie mierzyłam)
waga: -2,7kg

Waga z rana: 60,7kg! Prawdopodobnie pojutrze zobaczę 5 z przodu. Pierwszy raz od 3 lat <3. Mam nadzieję, że nic nie zjebię, bo mam dosyć ciężkie dni. Nie mogę spać, ciężko mi się skupić. Myślę, że zdałam sobie sprawę z tego, że znów jest mi smutno. No i sporo myślę o jedzeniu, burczy mi w brzuchu, ale nie mam jakoś specjalnie na nic ochoty (poza słodkimi rzeczami).
Dziś gdy wrócę ze szkoły do domu zamierzam trochę się poruszać. Trzeba jednak tej diecie pomóc, bo stwierdziłam, że boczki i uda od samego głodzenia same nie zejdą. A jeśli nawet to i tak wolałabym silniejszy efekt. Uzależniłam się też od parzonej kawy i Pepsi Max. Piję te trunki bez przerwy, chociaż z Pepsi mam wyrzuty sumienia- spróbuję ją zamienić na niegazowaną wodę.


bilans:
-szpinak z jajem (180)
-kromka chleba (90)
-sojowa parówka (90)
-keczup, musztarda (40)


spalone:
-15min joga (-50)
-30min spacer (-130)


razem: 400-160=240kcal
Miałam już dziś nie jeść kolacji, ale zaczęło mi się kręcić w głowie, także zjadłam
  • awatar litt3n: Cudownie, trzymam kciuki za tą 5 z przodu!
  • awatar Civil: Swietny wynik kochana, jestem mega dumna!
  • awatar aya46: FUCK YEAH! na pewno po jutrze zobaczysz 5 z przodu, zwłaszcza jeśli zamierzasz dziś cos poćwiczyć! 3mam baaardzo mocno kciuki ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jeezu moje zdjęcie na fejsie nigdy nie zgarnęło tyle lajków co te, które dodałam wczoraj. Wyglądam tam naprawdę chudo! Mam nadzieję, że za niedługo będę wyglądała tak już na każdym zdjęciu, boooo waga spada!
Waga rano: 61,4kg. Jutro 7 dzień diety to też trochę się pomierzę i podsumuję co osiągnęłam w ciągu tego tygodnia. Czuję się przeziębiona, mam nadzieję że to nie znowu choroba, bo u mnie kończy się to antybiotykiem. A rocznie zjadam ich co najmniej 4 paczki. Dziś może nic nie będę jadła, a w zamian wypiję butelkę wina. Chociaż zaburzy mi to jutrzejszą wagą, bo alko zatrzymuje wodę. Uch.. Przymierzam się też do rozpoczęcia A6W. Co polecacie na nogi? Z tej partii ciała naprawdę nie potrafię schudnąć.


bilans:
-jajeczno-szpinakowe muffiny z mozzarellą i pomidorem (337)
-kajzerka z warzywami (190)
-margaryna (50)
-parówka sojowa (90)


spalone:
-60min spacer (-200)


razem: 667-200=467kcal
uhhh, bardzo nie chciałam jeść tej kolacji, jestem zła! Za to poszłam sobie do Kauflandu po tabakę, co by się nie pociąć. Mam dziś na to tragiczną ochotę.
  • awatar litt3n: na nogi kiedyś ćwiczyłam Miley Cyrus sexy legs, bardzo polecam :D
  • awatar aya46: rowerek na nogi najlepszy moim zdaniem! polecam polecam haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Także tak jak mówiłam - wczoraj żarłam. Pycha wegańskie ciacho, gołąbka i potem w domu jeszcze bułkę i sałatkę. Nie obeszło się bez przytycia +400g. Dziś zamierzam nie przekroczyć 1000kcal, ale idę pomóc przyjaciółce w zakupach. Dodatkowo zjadłabym spaghetti, albo ogólnie makaron. W domu nie zjem nic, wypiję ewentualnie kawkę i herbatę. A co będzie na mieście to zobaczymy. Do końca tygodnia chciałabym osiągnąć 1 cel. A może i nawet pójść dalej i zobaczyć pierwszy raz od kilku lat 5 z przodu. Będę wtedy płakać, gwarantuję Wam to.
Od kilku dni marzę o wielkiej miłości. I wyjechaniu z kraju. Wzdycham sobie do byłego i facetów z Jet Crew, są tacy głupi i słodcy. No i chcę wziąć się porządnie za swój angielski. Tylko jak ćwiczyć mowę, gdy nie mam z kim gadać? :D


bilans:
-500ml piwa 350 kcal (? Wedlug ilewazy.pl nawet mniej, ale naprawde w to nie wierze!)
-szpinak z dodatkami 100kcal

spalone:
-90min spacer (-300)


razem: 450-300=150kcal
  • awatar litt3n: Oj też sobie wzdychałam do byłego i się wrobiłam znowu w związek już 1,5 roku haha, więc uważaj! :D
  • awatar aya46: to tak jak ja - tyle ze za ten mój hiszpański i ang zabieram się od miesiąca haha, poza tym ja mam dokładnie to sama z tą 5 z przodu! słuchaj no od paru dni mam 60,5...60,3...60,1 - NOSZ KURWA DAJCIE MI TĘ 5 BŁAGAM! hahaha
  • awatar Naomi ∞: Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Achh, wczoraj się obżarłam słodkimi jak nigdy! Na szczęście wymioty i niezawodny Dulcobis załatwiły swoje. Waga spadła! 61,7kg. Pewnie trochę z tego to woda, bo sikam odbytem, także spodziewam się, że jutro waga stanie, ale cieszę się jednocześnie, że nie przytyłam.
Dziś do pracy. Pomagałam tam kilka razy, ale wtedy byłam z przyjaciółką. Dziś będę sam na sam z szefową. Zamorduje mnie przez to, że jestem zła z matmy. Prawda jest taka, że ze wszystkich pracy jakie dotychczas wykonywałam - najlepiej czułam się w ogrodnictwie. Ale praca za barem to takie moje powołanie (kocham alkohol, kocham pracę z nim), więc im szybciej nauczę się obsługiwać pieprzone kasy i pracować na pieniądzach tym lepiej dla mnie i mojej przyszłości. Wrzucę bilans na dziś teraz, ewentualnie potem jeszcze coś dodam. Możliwe też, że mój ukochany były dziś do mnie napisze. Pisze do mnie co tydzień, bo zapomniał zmienić adresu i Jego rekonstrukcyjne ciuszki przyszły do mnie- haha tak łatwo Mu ich nie oddam!


bilans:
-warzywne danie (210)
-żytni z czarnuszką (160)
-pomarańcza (60)
-kolacja (700)

spalone:
-6,5h praca (-700)


razem: 1130-700=430kcal
Według kalkulatorów spalania podczas tej pracy powinnam stracić 1850-1950kcal, ale zaniżyłam, bo ruch raz jest, raz go nie ma.

Teraz czas na kawowy peeling i makijaż, żeby swoje ślamazarne ruchy w wydawaniu nadrobić wyglądem. Wiecie co jest śmieszne? Wszyscy stali klienci, którzy tam przychodzą pili ze mną, widzieli mnie najebaną w ciul, a teraz zamiast oni rozpijać mnie, to ja będę rozpijać ich :D. Najbardziej boję się obsługi miejscowych szych - dyrektor miejskiej gazety, szef miejscowej policji i Hiszpan, który zawsze zamawia wszystko w tysiąc jeden językach. Muszę dać radę :D
  • awatar Talona: @aya46: Mam go pod nosem niemal, z tym że.. średni wiek klientów to 40+
  • awatar aya46: o jejku widze ze Ty serio dobrze znasz ten bar hahaha, 12h pracy woooo... TRZYMAJ SIĘ!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na biologii miałam dziś zagadnienia z genetyki, rozmawiałyśmy sobie o otyłości i przecinaniu nerwu odpowiedzialnego za odczuwanie głodu, ach marzenia.
Gotuję sobie danie jednogarnkowe (cebula, papryki, czosnek, ziemniaki, pomidor, pieczarki i dużo przypraw). Porcja (pół garnka <3) ma tylko 210kcal. A wynik i tak sporo zawyżyłam, bo nie chciało mi się osobno odmierzać każdej przyprawy. Pewnie najem się tym do syta, w pracy dorzucę do tego jeszcze pieczywo, a dziś wytrzymam może na tej jednej porcji do końca dnia, a wieczorem nagrodzę się herbatą z cytrynką i cukrem <3. Mam dziś mega ochotę na słodkie. W szczególności na budyń z syropem malinowym.
W niedzielę chyba będę się obżerać, bo jest Veganmania w Katowicach i chyba udało mi się ubłagać tatę, żeby pojechał ze mną na kochanego Vegaba.
Zaraz też wybieram się do lekarza, jestem ciekawa czy jakaś diagnoza już się pojawi.

waga z rana: 62,4kg (-1kg w dwa dni)

ZAWALIŁAM. Wczoraj wysmialam mame ze na noc zjadlam cala tabliczke czekolady a dzis ja to zrobilam. I gofry. I kromka chleba.. chleb i czeko wyrzygane. Gofry nie..

Bulimia: 1x Dulcobis, 1x wymioty
bilans:
-to warzywne danie (210)


spalone:
-40 min spacer (-145)
 

 
Dziś w szkole mam tylko matematykę, uwielbiam takie dni. W nocy płakałam z bólu. Odkąd przestałam brać antykoncepcję nie dość, że okres mam co 6 tygodni, to jeszcze wróciły te cholerne bóle. Postanowiłam, że zaraz jak okres się skończy to idę do ginekologa. A ona ma dać mnie do szpitala. Mam tylko nadzieję, że moja przypadłość nie jest tak rozwinięta, że będę musiała mieć wycinany jajnik, albo że w ogóle jestem bezpłodna. Nie powiem, obawiam się tego, bo ostatnio wróciły moje bóle podbrzusza, które miałam 12 lat temu, gdy właśnie zdiagnozowano moje problemy z jajnikami. Dziś też z powodu tych bóli mam USG, trzymajcie kciuki. Z drugiej strony, gdyby było to coś bardzo poważnego to chyba byłabym w stanie się cieszyć. Zwróciłabym na siebie uwagę byłego (ah, jestem okrutna!).
Chciałabym Was też prosić o pomoc. Jakie pieczywo jeść? Nienawidzę chrupkich, sam cukier i pustka. Z drugiej strony, bez pieczywa to ja ogólnie jestem pusta.. Poza tym, nie mam pomysłu co wziąć na 12h do pracy. Jest to praca za barem, więc wymagająca sporej koncentracji. Pomocy! Nie mogę tam walczyć ze zmęczeniem, ani głodem. A znając mnie to po 3 dniach diety zacznę mdleć. Niestety, po lekomanii i zaburzeniach odżywiania mój organizm zaczął o mnie dbać i w razie, gdy przedawkuję leki, albo przez kilka dni ograniczę jedzenie on pragnie opowiedzieć o tym całemu światu..
No nic. Schudłam 200g. Równe 63kg na wadze!


tabletki: 2x witamina C, 4x Ulgix


bilans:
-krupnik (190)
-kromka żytniego + pasta z tofu (110)
-2 kromki żytniego (160)
-jajecznica (230)
-herbata z cukrem (20)


spalone kcal:
-70min spacer (-250)


razem: 710-250=460kcal

Ach ten krupnik mnie przerasta! Mamuśka mi go ugotowała i przez to nie potrafię dokładnie zliczyć ile ma kcal. Także pewnie coś poknociłam.
  • awatar aya46: zupki nie mają dużo kcal, ja lubię zupki haha. a myslalas żeby np. zamiast chleba robic sb kanapki na waflach ryżowych? z szybka dobre hehe ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Oficjalnie pragnę Wam powiedzieć, że mam najgorsze życie z możliwych. Zostałam sama. Dlaczego?
-rzucił mnie facet, bez którego nadal nie mogę żyć
-mój przyjaciel zabił się dopalaczami
-jedyna przyjaciółka znalazła sobie okropnego faceta, który jest o mnie zazdrosny.
Może być gorzej? Jasne! Kończę liceum, od początku szkoły mam zajęcia indywidualne, więc poza nauczycielami nie znam tam nikogo.
Dodatkowo, jeśli chodzi o facetów, to moje znajomości kończą się na kilku pocałunkach, albo kilku wspólnych wizytach w łóżku.. Czego oczywiście żałuję, bo czuję się wtedy jakbym zdradziła BYŁEGO chłopaka.
Nie mam już takich problemów jak kiedyś, czuję się w miarę "wyleczona" z depresji. Ale powiem Wam, że to wraca. Cały czas wraca.. Płaczę po nocach, mam dużo lęków. Czasami biorę jakieś leki bez przyczyny, codziennie się upijam i jem. Ciągle jem. To głupie, bo czuję, że jeśli będę chuda to będę miała wszystko.. Za czasów, gdy chorowałam na bulimię było tak łatwo chudnąć! -8kg w miesiąc? Wtedy- żaden problem. Teraz- +8kg w 2 tygodnie..
Zamierzam się zmotywować i zacząć od nowa. W sobotę zaczynam nową pracę, 24 marca robię kolejny tatuaż, potem matura i mam nadzieję - przeprowadzka do ukochanego Krakowa, albo i jeszcze dalej: nad morze. Chciałabym też pokazać swojej miłości, że potrafię być fajna. Charakter już zmieniłam. Został nieszczęsny wygląd..

tabletki: 1 błonnik, 2 witamina C, 9 Ulgix

bilans:
-jajeczno-szpinakowe muffiny z mozzarellą i pomidorem (337)
-kawa z korzeniem imbiru (1)
-kawa z cynamonem (1)
-krupnik (98)
-energetyk (30)

spalone kcal:
-60 min yin joga (-130)
-90 min sprzątanie (-330)
-40 min spacer (-160)

razem:
467-590=-123kcal
Łał, do tego dochodzi 1000kcal zmarnowych na samo życie. Wiem, że raduję się głupotami takimi jak sprzątanie, czy chodzenie, ale nie zdajemy sobie sprawy ile te czynności spalają kalorii! Nawet jeśli nie rzeźbią ciała - warto zwracać na nie uwagę.
  • awatar Talona: @aya46: dzięki! Właśnie plaża i morze to moje wielkie marzenie. No i jestem zakochana w Gdańsku! A w marcu oczywiście pochwalę się tatuażem ;)
  • awatar aya46: no to nie pozostaje nam nic jak zyczyc ci powodzenia piekna! tez chciałabym kiedyś wynieść się nad morze, mieć plaze codziennie pod nosem mmm. w marcu licze na zdj tatuażu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›